O wrażeniach zmysłowych cz. 25

Lecz nastręcza się tu jedno jeszcze pytanie. Wiadomo, że obraz, który w skutek załamania się promieni w soczewce pada na siatkówkę, jest odwróconym, jakimże więc sposobem widzimy wszystko wprost nie zaś jak to mówią do góry nogami. Przez bardzo długi czas łamano sobie nad tym głowę i wymyślano najrozmaitsze objaśnienia. Jedni utrzymywali, że ponieważ wszystko widzimy odwrócone, więc wychodzi to na jedno jakbyśmy prosto widzieli – nie mamy bowiem sposobu porównania.

Inni znowu, i tych jest najwięcej, utrzymują, wprost, że odnosimy zawsze wrażenia po promieniach, że więc jakkolwiek promień z góry pochodzący, odbija się u spodu siatkówki, to jednak my go odnosimy po linii prostej do jego ujścia.

Ale jest to tylko opisanie faktu, nie zaś objaśnienie go.

Oczywiście tak jest, ale właśnie o to chodzi, dlaczego odnosimy tak nie zaś inaczej. Cala, tajemnica w tym, że układ obrazów w przestrzeni nie jest dziełem wzroku lecz zmysłu mięśniowego. My nie dlatego odnosimy wrażenie sufitu do góry a wrażenia od podłogi pochodzące ku dołowi, że patrzymy według promieni, co zresztą niczego nie objaśnia, lecz dla tego tylko, że chcąc dostać do sufitu muszę zużyć pewną ilość siły muskularnej inaczej, aniżeli chcąc się zniżyć do podłogi; kładę rękę na podłodze i widzę, że zasiania mi ona część wrażeń wzrokowych od podłogi pochodzących, i wtedy dopiero skojarzenie się tych wrażeń uczy mnie rozróżniać położenie i odległość przedmiotów.

Comments

  1. By Reklama