Myśl i światło cz. 4

Ale muszę wspomnieć jeszcze o jednym dziwnym wpływie światła na umysł.

Jeżeli na kilka cali przed okiem nerwowej osoby umieścimy jakikolwiek przedmiot błyszczący, np. korek od karafki oświecony jasno, i każemy patrzeć nań nieruchomo; wówczas po kilku minutach nastąpi drganie powiek, pacjent uczuje senność, niekiedy skłonność do drgań nerwowych i wreszcie zaśnie, ale nie snem zwyczajnym, lecz tak zwanym snem hipnotycznym, który nie wyklucza rozmowy i ruchów, zwykle przy zupełnej nieczułości. Pacjent pozwala nadto nadać swym członkom położenie dowolne i zatrzymuje je niekiedy przez czas dłuższy, co nazywamy katalepsją. Ma przez ten czas różne marzenia, które jednak dają się dowolnie kierować, ożywiać i tłumić przy pomocy rozmowy. Po kilkakrotnym powtarzaniu takich doświadczeń, w których oczywiście nie samo światło lecz w znacznej części i zmęczenie mięśni ocznych udział bierze, wrażliwe organizmy zapadają w hipnotyzm na sam widok owego przedmiotu świecącego.

Najnowsze spostrzeżenie Dra Bouchut przekonało nadto, że nie tylko błyszczące przedmioty mają tę własność.

Dziesięcioletnia dziewczynka pracowała obszywając dziurki od guzików. Robota taka wymagała naturalnie ciągłego patrzenia na brzeg dziurki. Otóż po miesiącu  takiej pracy, zresztą umiarkowanie prowadzonej, dziewczyna zapadła w hipnotyzm, który trwa! przez godzinę i powtarzał się tyle razy, ile razy dano jej dziurkę do obszycia, podczas gdy żaden inny rodzaj szycia skutków takich nie wywoływał. Bouchut sprawdził, że dziewczyna zasypiała natychmiast, nie zrobiwszy nawet trzech ściegów, a uśpieniu towarzyszyła katalepsja i nieczułość.

Jest w tym fakcie coś analogicznego z innymi objawami u niektórych osób nerwowych. Są np; tacy, którzy dostają jakby zawrotu głowy, jeżeli przechodząc przez most, spojrzą na szparę w podłodze, przez którą widać wodę. Podobne wrażenie przy patrzeniu na brzeg przepaści jest dosyć pospolite; być zaś może, że tutaj główną rolę gra zbyt nagła różnica w akomodacji oka do tak odmiennych odległości.

W ogóle wpływy wrażeń wzrokowych przedstawiają jeszcze dużo stron ciemnych; ale to pewna, że ciągle z ciemności zbliżamy się do światła.