Myśl i światło cz. 3

Ze wszystkich tych spostrzeżeń Newbery wyprowadza wniosek, że jednym ze środków zachowania dobrego zdrowia i humoru jest przewaga odpowiednich barw w otoczeniu, a więc na ścianach pokojów, rolet, firanek, ubrania nawet, a to w zastosowaniu do wrodzonego temperamentu i stanu ciała. Zbyt jednak mało mamy dotąd faktów, ażebyśmy na ich podstawie mogli ścisłe wnioski wyprowadzić; to tylko pewna, że wpływ kolorów na nerwy i na umysł istnieje. Któż nie czuł w życiu wpływu różnobarwnego otoczenia w pięknym krajobrazie, na balach, na uroczystościach itp. Wiadomo, jak wielkie upodobanie ma lud do wszelkich zbiegowisk, przy których jaskrawo kolory drażnią jego oczy; procesje, zabawy kwiatowe z ogniami sztucznymi, przeglądy wojsk, wyścigi, iluminacje, maskarady, przedstawienia cyrkowe: – wszystko to w znacznej części działa na wyobraźnią tłumu głównie przez pośrednictwo kolorów i świateł. Do uroczystości poważnych wybieramy zwykle kolory: czarny i biały, do wesołych: jaskrawe. Pokój czarny, kirem obity, robi wrażenie smutku lub grozy, stosownie do okoliczności; to też wiadomo, iż np. wolno-mularze używają tego środka do owładnięcia umysłami wtajemniczanych profanów. Czarne widma, czarne ptaki i szaty oznaczają zwykle coś żałobnego, złowrogiego; natomiast białość ma być barwą niewinności i dobroci, w którą też odziewamy aniołów i inne duchy dobre. Bóg światła znaczył tyle co Bóg dobra, a czarność była zawsze godłem szatana. Szary kolor, pochmurny dzień, są towarzyszami mdłej powszedniości i nudów.

Wiadomo, że widmo słoneczne rozkłada się na siedem barw szczegółowych, z których czerwona leży na jednym końcu, a fioletowa na drugim. Jeżeli złączymy te kolory widmowe, to powstanie z nich purpura. Możemy to sobie uprzytomnić w ten sposób, że kiedy z jednej strony wystąpi sztandar czerwony a z drugiej fioletowy, to zwykle zyskuje na tym tylko purpura… królewska.

Żółta i błękitna oznaczają według Goethego wyraźne przeciwieństwo uczuć: malarze nazywają pierwszą z nich gorącą, drugą zaś zimną farbą. Krajobraz zimowy widziany przez szkło żółte wydaje się ogrzanym,  letni przez błękitne ochłodzonym. Kolor niebieski jest przy tym barwą  „oddali i głębi” jak mówi Nahlowski, sceny rozstania i w ogóle sceny melancholiczne najlepiej wychodzą przy niebieskawym świetle księżycowym. Jeszcze większe przeciwieństwo dają, jak wspomniałem, dwie krańcowe barwy – czerwona i fioletowa. Kolor czerwony – to siła, energia, rewolucja, krew, ogień; fioletowy – to łagodna barwa fiołków, tym łagodniejsza, im bardziej niebieska, jak modre oczy jasnowłosej główki; tym zdradliwsza, im bardziej w purpurową wpada, bo kryje ogień pod maską spokoju. W salonie o niebieskiej tapecie czuje się więcej swobody niż przy karmazynowym obiciu; ta ostatnia barwa usposabia ceremonialnie. Sceny majestatu i grozy najlepiej wychodzą przy oświetleniu purpurowym.

„Białość – to czystość ducha i prostota” jak mówi poeta. Gdy ją więc zmieszamy z barwą czerwoną; wówczas ta ostatnia traci swą krwawą grozę, która gniewa indyki i podsyca walkę byków, a natomiast zyskuje cząstkę tej „czystości ducha i prostoty” która w róży zachwyca serca niewieście i… słowicze, według indyjskiej legendy. W podobny sposób łagodzi białość kolor żółty, tworząc pogodną barwę kanarkową.

Że rozmaitość kolorów w ogóle ma wpływ na rozwój fantazji, dowodzą tego ludy południowe w przeciwstawieniu do północnych; w jaki jednak sposób działa na nerwy a mianowicie na siatkówkę, trudno to dzisiaj powiedzieć. W każdym razie nie od rzeczy będzie przytoczyć najnowsze doświadczenia Siemensa. Uczony ten zbudował sztuczne oko, które zamyka swe powieki pod wpływem światła!.. Budowa przyrządu jest nadzwyczaj prosta i polega na następującej zasadzie. Pierwiastek selen ma tę ciekawą własność, że rozmaicie przewodzi elektryczność, stosownie do stopnia oświetlenia; jeżeli nań pada światło, strumień, elektryczny przechodzi; jeżeli światła nie ma, zostaje wstrzymany. Otóż Siemens w sztucznym oku zamiast siatkówki, to jest błonki w głębi oka umieszczonej i wrażliwej na światło, wstawił blaszkę selenową. Od tej blaszki idą druty, jak gdyby nerwy, do przyrządu elektrycznego, który z drugiej strony łączy się z powiekami i sprawia zamknięcie się ich, jeżeli strumień przebiega. Że zaś przebieg strumienia zależy od światła; skoro więc promień jego padnie przez sztuczną soczewkę oka na blaszkę selenową, wówczas oczy mróżą się tak, jak gdyby je światło raziło. Mamy tu więc najnormalniejsze odruchy w oku ręką ludzką zrobionym!