Myśl i ciepło cz. 12

W rozprawie niemieckiej o warunkach świadomości zwróciłem uwagę na ciekawy stosunek zależności, którą już Bain tylko w innej formie określił, a mianowicie, że różnica fizjologiczną uczuć od myśli i spostrzeżeń obojętnych polega na tern, że pierwsze posiadają większą siłę ekstensywną. Dr. Vaihiger w recenzji swej zaznaczył doniosłość tej myśli; u nas zaś znalazła ona przeciwnika w osobie profesora. Na tym miejscu ograniczę się tylko do krótkiej wzmianki, o ile to do zajmującej nas kwestii potrzebnym będzie.

Otóż moim zdaniem, dwa analogiczne, lecz różne zjawiska duchowe: jasności myśli i natężenia uczuć, idą w parze z dwu różnymi zjawiskami fizjologicznymi, mianowicie pierwszy odpowiada skupieniu siły nerwowej w malej przestrzeni, drugi zaś rozlewaniu się tej siły czyli jej ekstensywności (Raumstarke). Stąd to praca wewnętrzna obojętna skupia się w przednich i wierzchnich częściach mózgu, wymaga spokoju, mniej zużywa krwi i mniej wywołuje ciepła, podczas gdy wzruszenia uczuciowe zajmują cały mózg, a mianowicie środkową jego część,  skąd wychodzą do wszystkich części ciała nitki ruchowe, wywołują ruchy gwałtowne; zmiany w oddychaniu (przez podrażnienie ośrodka tej funkcji w rdzeniu przedłużonym), zużywają więcej krwi i więcej wytwarzają ciepła. Wszystkie te uwagi albo są już sprawdzone na zasadzie najnowszych doświadczeń fizjologicznych, albo też, moim zdaniem, przynajmniej dadzą się z nich wywnioskować, jak np. to przypuszczenie, że obojętna praca duchowa zajmuje tylko przednie i wierzchnie warstwy mózgu, to jest tkankę szarą, podczas gdy uczuciowa rozprzestrzenia się ku wnętrzu aż do głównych zwojów ruchowych (corpom striata). Przyjąwszy to, łatwo pojąć, dlaczego obojętne wrażenia dają tylko umiejscowione ciepło, podczas gdy zajęcie całego umysłu, np. przy czytaniu interesującej książki, większą przestrzeń mózgu nagrzewa.

Należałoby teraz dowiedzieć się, jaką jest produkcja ciepła przy uczuciach przyjemnych, a jaką przy bolesnych. Na nieszczęście dotychczas nie zwrócono na to uwagi przy badaniach mózgu. Wiadomo tylko z doświadczeń prof. Mantcgazza nad ludźmi i nad zwierzętami, że wrażenia przykre, mianowicie ból fizyczny, obniżają temperaturę ciała. Podobnież, sprawdziłem to na sobie i czytelnik sam przekonać się może, chociaż wcale mu nie życzę częstego powtarzania się tych spostrzeżeń, że silne wrażenia moralne bolesne, wywołują na czas pewien, dłuższy lub krótszy, czucie zimna w ciele, dreszcze zimne i pewien stan osłabienia, ociężałości, podczas gdy wrażenia przyjemne „zagrzewają” jak zwykliśmy mówić, podnoszą działalność wszystkich narządów i potęgują ruchliwość mięśni. Co się tyczy samego czucia ciepła lub zimna, jakie pod wpływem uczuć powstaje, to winieniem zauważyć, iż nie są to zmiany bezpośrednie, lecz tylko pośrednie; to znaczy, że ciepło jakie czujemy, nie powstaje w samym mózgu w skutek pracy nerwowej, lecz w różnych innych organach ciała, mianowicie we wnętrznościach, jako skutek zmian lokalnych w krążeniu krwi i przemianie materii. Te to zmiany rodzą dopiero odbite czyli zwrotne wrażenie wewnętrzne ciepła lub zimna; temperatury zaś samego mózgu, i w ogóle tego, co się w nim dzieje, czuć nie możemy, ponieważ właśnie to, co się w nim dzieje, jest czuciem. Podobnie jak nie można widzieć bezpośrednio własnego oka, które patrzy, tak też nie można czuć ruchu, który fizjologicznie czucie stanowi; i chociaż dziś już żaden fizjolog nie wątpi, że w mózgu zachodzą ruchy odpowiadające myślom, to jednak żaden z nich nie może i nie będzie mógł nigdy czuć tych ruchów mózgowych, jako ruchów mózgowych. Wprawdzie nieprzejednany materialista, J. C. Fischer powiada, że „pewne dane ruchy materialne mózgu zostają, przez nas odczute,” ale jest to tylko wysoka niedokładność wyrażenia, którą prawdopodobnie sam autor odczuwał, bo zaraz dodaje, że „dochodzą one do świadomości jako myśli”. Ale wróćmy do objawów ciepła. Możemy je sobie wytłumaczy w następujący sposób.

Funkcją regulowania czynności naczyń krwionośnych pełni zwój naczynio-ruchowy czyli układ nerwu sympatycznego. Wiadomo, że tętnice łączą się z żyłami za pośrednictwem sieci rurek włoskowatych, przez których ścianki odbywa się odżywianie danego organu: pochłanianie tlenu a wydzielanie kwasu węglanego.